Obecnie Amerykanie „co noc śpią średnio aż o półtorej godziny krócej niż na początku wieku”, informuje czasopismo Newsweek, „i problem ten prawdopodobnie będzie narastać”. Dlaczego? „Ludzie uważają sen za coś, czego można sobie odmawiać” — twierdzi Terry Young, profesor medycyny zapobiegawczej na Uniwersytecie Stanu Wisconsin. „Krótki sen uznaje się za dowód pracowitości i dużej aktywności”. Ale deficyt snu może pociągnąć za sobą wiele przykrych następstw, między innymi choroby — od depresji do kłopotów z sercem. Szczury pozbawione snu umierały po dwóch i pół tygodnia. „Nie padniesz martwy w ten sam sposób”, czytamy w Newsweeku, „ale niedosypianie może cię pośrednio kosztować życie, jeśli wyczerpany lekarz przepisze ci złą dawkę jakiegoś środka albo śpiący kierowca wjedzie na twój pas ruchu”. Specjalista w dziedzinie snu James Walsh mówi: „Ludziom należy uświadomić, że odpowiednia ilość snu i stosowne drzemki to najpewniejsze sposoby zachowania przytomności za kierownicą i na stanowisku pracy”.